Hulać, czy cykać foty

Za cztery tygodnie wybieram się na weselicho. Kuzyn z dawnych, no i rzecz jasna będzie uroczyście, wesele jak należy i to wszystko, co przeważnie z tej okazji się dzieje. Ponieważ coś tam od święta zajmuję się fotografią, poproszono mnie o robienie fotek.

Tak szczerze, to niespecjalnie się do tego wyrywam, bo nie czuję się zawodowym fotografikiem, a więc nie uważam się tak specjalnie najlepszą osobą na odpowiednim miejscu. Sam ślub to jeszcze pół biedy, bo chyba wolę przez dwie godzinki poszwędać się tu i tam ze sprzętem, niż siedzieć bez ruchu na czterech literach, ale potem, czyli podczas zabawy, już nie będzie tak fajnie. Mógłbym spokojnie się bawić, trzeba będzie wić się pomiędzy stolikami i opstrykiwać wszystkie ciotki.

Dobrze, że później sesja z młodymi będzie profesjonalna. Państwo młodzi wynajęli zawodowego operatora – http://www.hocusfocus.pl. Są umówieni nazajutrz po weselu i udadzą się w jakieś plenery. Chociaż poprawiny będą jak trzeba, jeśli wiecie o czy mówię, ha ha.